Wcześniej Niall postanowił napisać ci s-m-s brrzmiał on tak:
[T.I] bądz dziś przed osiemnastą w tym miejscu gdzie pierwszy raz się widzieliśmy.
Wzięłaś przysnic nikogo nie było w domu spięłaś włosy w luzny kok :http://stylio.pl/moja-szafa/kok-788342.jpg lekki makijaż.Byłaś gotowa zamówiłaś taxi pojechałaś na wskazany adres przez Nialla'a
Godzina punkt osiemnasta stoisz pod swoją starą pracą nikt się nie zjawia .Minęło pieć minut dziesięć piętnascie niebieskookiego brak.Wyjmujjesz telefon z kopertówki zero wiadomości . Dzwonisz do Niall'a trzy sygnały i koniec rozmowy nikt nie odbiera. W tym momencie jedynym oparciem był dla ciebie twój najbliższy przyjaciel Harry.Nerwowo wyszukujesz jego numeru.W końcu znalazłaś po trech sygnałach loczek odbiera
-O cześć [T.I].
-Harry nie wiesz moze gdzie jest Niall ?
-Nie miał jechać do ciebie...
-Jest juz trydzieśći po osiemnastej a go dalej nie ma ?
-A dzwoniłaś do niego ?
-Tak nie dbiera powiedz mi co ja mam robić ?
-Po pierwsze uspokój się i spróbuj zadzwonić jeszcze raz...
-No dobrze
Ponownie wybierasz numer Niall'a pierszy sygnał ręce tręsą ci sie coraz bardziejdrugi sygnał zołądek cię ściska w końcu ktoś odbiera jednak to nie jest Niall
-Halo ? Niall ?
-Dzień dobry z tej strony szpital świętego Tomasza w czy mozemy pomóc ?
-Przepraszam skąd mają pańswo teleon mojego chłopaka ?
-Pani chłopak miał wypadek samochodowy
-Jak to kiedy gdzie leży w jakim szpitalu i czy żyje ?
-Chłopak żyje ale jest w bardzo ciężkim stanie proszę przyjechać do szpitala
-Dobrze przyjadę jak najszybciej.
Rozmowę przęłączyłąś na Harry'ego
-Harry masz czasb łagam pomóż.-
-Mam ale co się stało ?
-Niall miał wypadek leży w szpitalu.Jest w cieżkim stanie możesz po mnie przyjechac ?
-Już jadę [T.I]
-Dziękuje.
Kompletnie się rozmazałaśczarny tusz spływał ci po oczach nie mogłaś się uspokoić ręce trzęsły ci się coraz bardziej.Usiadłaś na ławce i czekałąś na Harry'ego . Siedziałaś tylko 10 minut Harry przyjechał ni chciałaś żeby widział cię w takim stanie ale nie miałaś nic żeby chociaż wytrzeć oczy.
-Hej mała nie płacz
-Harry masz chusteczkę ?
-Tak .proszę
-Dzięki możemy jechać ?
-Dobrze a gdzie to jest
-Nie wiem dokładnie to chyba Szpital świętego Tomasza czy coś takiego.
-Ja wiem gdzie to jest byłem tam ostatnio z Gemmą .
Ruszyliście przed wami dość długa droga
Ponury Londyn ciemny i pusty niegdzie nie tętniło życie co jakąś chwilę zmarznięcie ludzie z parasolami .Big Ben wybił godzinę dziewiętnastą.Rozpadało się ponury świat za oknami samochodu jedyne co było dla ciebie ważne to Niall był taki samotny w tej chwilii zadawałąśsobie pytanie dlaczego on a nie ja ?
Harry zapytał:
-Wszystko dobrze [T.I]
-Nie Harry teraz nic nie jest dobrze dlaczego on a nie ja ?
-Nie mów tak jeszcze kawałek za pięc minut będziemy
-Harry a co jęsli on....
-Nawet tak nie myśl
W tym momencie samochód stanął stanęliscie przed wielkim szpitalem.Podbiegłaś do recepcjii o mało nie wywracając się po drodze...
-Dzień dobry gdzie leży Pan Horan ?
-Przepraszam ale pyta się mnie o to już dziesiąta osoba nie mogę udzielać takic h informacjii fakom.
W tym moemncie przyszedł Harry aby cię wspomóc.
-Dzień dobry ja nazywam się Harry Styles a to jest dziewczyna Niall'a razem chcemy wiedzieć co z nim jest...
-Przepraszam nie wiedziałam pan Horan leży na Oiomie i niestety nikt nie może go teraz zobazczyć
-Dziękuje
Harry odszedł zadzwonił do Liam'a a on wszystkich poinformował.
Reszta zjawiła się po godzinie w pewnym moemncie wyszedł lekarz
-Dzień dobry czy jest ktoś z rodziny pana Horan'a ?
-Ja jestem jego dziewczyną.
-Dobrze zapraszam do swojego gabinetu.
Szliście białym korytarzem na około pełno chorych ludzi którzy leżeli tak bezczynnie.
Weszliście do gabinetu usiadłaś na krześle
-Dobrze niech pan mówi wprost co z moim chłopakiem ???!!!
-Pan Horan nie jest w zbyt dobrym stanie
-Ale wyjdzie z tego ?
-Możliwe że tak ale z dość dużymi obrażeniami.
-A czy mogę go chociaż zobaczyć ?
-Dobrze ale tylko pani i na chwilę
-A mozę wejść ze mną tylko mó przyjaciel jest ka brat dla Niall'a
-No dobrze ale tylko jeden nikt więcej dziękuje.
Wróciłaś już sama wszyscy wstali z kreseł i zaczęli się wypytawać co z Niall'em nie chciałaś mówić bo zbyt cię to przytłaczało powiedziałaś do wszystkich:
-Nic do końca nie wiadomo jedene jest to że jeśli z tego wyjdzie a są na to małe szanse to na pewno nie wyjdzie zdrowy do końca.
-Harry pójdziesz ze mna do niego ?
-No dobrze chodz
Ubrałaś zielony fartuch szliscie wzdłuż długiego korytaża dosliście pop pokój 47 leżał tam Niall był podłączony do respiratora nie oddychał sam .Podeszłaś do niego pocalowałaś w czoło i na ucho powiedziałs
-Ty głuptasie po co się tak dla mie starałeś.
W pewnym moemncie zaczęło mu spadać tętno usłyszeliście długi dzwięk.Harry pobiegł po lekarzy.Niall umierał wyprosili a raczej wywalili nas z pokoju łzy zlatywały mi po policzkach.Harry już nie mógł wytrzymać tego widoku odszedł na bok.Ty nie mogłaś nic zrobić stałaś bezczynnie...
Zestawy ubrań zobaczcie same ponieważ nie pojawiły się linki przepraszam i dzięki za czytanie Bloga
OdpowiedzUsuńJulia
Przepraszam za błędy ortograficzne <3
OdpowiedzUsuńO matko, nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Mam nadzieję, że Niall wyjdzie z tego cało. A tak po za tym to piszesz naprawdę genialne imaginy.
OdpowiedzUsuńŚwietna część . Jeny ale on z tego wyjdzie prawda ?
OdpowiedzUsuńDowiecie się jutro <3
OdpowiedzUsuńPoryczałam się jak małe dziecko :(
OdpowiedzUsuńŚwietne :P niall nie może umrzeć rozumiesz? :D pozdrawiam i czekam na kolejną część
OdpowiedzUsuńKiedy next ?
OdpowiedzUsuńPs.: Zapraszam do mnie: http://dangerouszaynmalik.blogspot.com/
Super Niall żyje jest zajebiście ♥♡♥♡♥♡
OdpowiedzUsuńMegaa. ;* czekam na dalsze części. :)
OdpowiedzUsuń